Archive for the 'tęsknotkowanie' Category

Tęsknoczekanie

Teraz Kochanie Moje jest w Lizbonie a ja w Polsce. Trudny to czas i bardzo niewiarygodny dla Nas. Oboje straszliwie tęsknimy i staramy się radzić sobie chociaż bywa tak że bardzo potrzebowalibyśmy się przytulić. Czasami mam ochotę wsiąść do samolotu i znaleźć się tam gdzie przecież moje miejsce-przy boku mojego mężczyzny. Racjonalne argumenty są zupełnie sprzeczne z tym co czuję. Z jednej strony odległość daje siłę wzmacnia daje ogromną radość wytęsknionego spotkania, docenienie jak ważny w naszym życiu jest ten KTOŚ- z drugiej strony słabość i bezradność. dni dłużą się bez końca więc postanowiłam po kryzysie wziąć się w garść i zrobić coś co pozwoli mi bardziej oczekiwać na powrót Krzysia z radością. Teraz słucham płyty-bardzo wyjątkowej…. jakiej? Krzyś wie.. to wystarczy…Wspomnienia zalały mnie wzruszeniem. Gdy usłyszałam początek melodii..

Kochanie pamiętasz jak słuchaliśmy jej razem..? Spełniłeś wtedy moje marzenie. Zupełnie niespodziewanie i tak z serca. Spełniasz ich tak wiele. Zawsze pamiętasz, zaskakujesz i wkładasz w opakowanie pełne miłości. Dziękuję Ci za to wtedy, póżniej… za teraz…Ostatnie kilka dni zrazem znów minęły nawet nie wiem kiedy..czułam się jak na karuzeli zdarzeń cały czs nie mogę uwierzyć..

Kocham Cię Życie….

Reklamy

Odliczanie…

Widzę jak świetną i zgraną jesteśmy drużyną…. może dlatego pakowanie walizki to kwestia 40 minut a ustalanie co robimy to kwestia kilu spojrzeń lub kilku słów.

A dreszczyk emocji który czuje gdy ląduję samolot i Moje Kochanie pojawia się w hali przylotów jest nie do opisania.I ten uśmiech na jego twarzy gdy nasz wzrok sie spotyka i pierwszy pocałunek…Wtedy czuje całym sercem raz jeszcze na nowo jak jestem szczęśliwa i jak nam dobrze razem.

Teraz odliczamy dni-dosłownie i w przenośni;)Mamy bardzo ograniczony kontakt skypowy dlatego jest jeszcze trudniej niż zwykle.Mamy jednak swoje sposoby na to żeby ukraść choć chwilkę.

Za tydzień o tej porze będę już na lotnisku…od jutra z górki:)

Święta Wielkanocne osobno fizycznie ale serduszkami razem

Powrót my Love :)

Moje Kochanie już wróciło.Tak sie witaliśmy i cieszyliśmy z tej okazji, że nie znaleźliśmy czasu żeby sieępodzielić tą wiadomością na blogu…

W miedzy czasie Lusio chorował…dzieliliśmy się wrażeniami.Probowaliśmy nadrobić to co się wydarzyło przez miesiąc rozłąki.Tak wiem to trochę naiwne i w zasadzie niemożliwe, ale czasami emocje biorą górę nad racjonalnym osądem rzeczywistości;)

A teraz Święta za pasem…W tym roku spędzimy je bardziej razem.W pierwszy dzień Świąt spotkamy się w domku Krzysia, a w drugi u mnie:)To na pewno będzie niezwykły czas.

Gorące buziaki Kochany i do wspólnego świętowania:)

Tęsknotki i radostki.

Moje Kochanie jest już prawie dwa tygodnie w Lizbonie…czyli daleko daleko na drugim krańcu Europy.Tęsknimy za sobą ogromnie a te tęsknotkowe sprawy ułatwia nam codzienny kontakt na skype.Nie tylko możemy do siebie poklikać, ale również sie zobaczyć i czasami postrzelać sobie głupie miny i minki 🙂

Po raz pierwszy nie widzimy się taki szmat czasu i jest to dla nas pewnego rodzaju wyzwanie i próba sił.Myślę, że również wzmocnienie i docenienie tego co mamy i zobaczenie jak ciężko jest, gdy tego drugiego nie ma w zasięgu ręki.

Ja- typowo domowe(nie mylić z domatorskością) przykleiste zwierzątko musiałam się szybko przeadaptować.Szybko, ponieważ o wyjeździe Kochanie dowiedziało sie na kilka dni przed odlotem, a dla nas to zupełnie nowa sytuacja i totalna pierwszyzna.

Cieszę się, że Mój Skarb świetnie sobie radzi i ma okazje poznać nowa kulturę, jedzonko…. w weekendy pozwiedzać i sprawdzić się w zupełnie nowych sytuacjach zawodowych.

Z drugiej strony bardzo bym chciała być teraz z Nim i razem poznawać i doświadczać….. myślę jednak, że już niedługo będzie ku temu okazja, a wtedy będzie moim prywatnym-osobistym przewodnikiem :)Nio a na taki luksus stać przecież niewielu 😉

Tęsknota…

Jest mi źle bo bez Kochania… nie chciałam go dziś wypuścić…coraz trudniej sie rozstawać.. ale to już mniej niż więcej i niedługo.Staram się trzymać dzielnie ale dziś nie dałam rady.Łzy jak grochy płynęły po policzkach, a Kochanie tez ledwo ledwo…to bardzo trudne dla nas obojga.
Jesteś wspaniały Kotku zawsze dodajesz sił.

Jutro będzie piękny dzień bo my go takim uczynimy:)

Wieczory

Ten tydzień był bardzo ciężki dla naszego bycia wspólnego – ja jak zwykle na uczelni i w pracy a mój Skarb miał „zblokowane” zajęcia i to jeszcze do późna więc widzieliśmy się bardzo mało prawdopodobnie na dłużej zobaczymy się dopiero jutro po mojej pracy. Jednak udało nam się wykraść jedną noc 🙂 Gdyby nie to to wieczory były by bardzo samotne 😦
Na szczęście mamy jeszcze nasze małe telefoniki i możemy rozmawiać do woli – zestaw słuchawkowy sprawia że rozmowa jest dużo bardziej naturalna i… trzymanie telefonu jest dużo przyjemniejsze 😛 bo telefon w kieszeni jest dużo wygodniejszy 🙂

więc tak sobie jesteśmy i rozmawiamy i tęsknimy 🙂

A chyba już czas wybrać się do parku z aparatem i zapolować na rudzielca 🙂

Dzięki Milci mamy przynętę na rude futrzaki – BARDZO DZIĘKUJEMY

Kama:

O tak już się nie mogę doczekać spacerowania i podglądania rudzielców w trakcie robienia zapasów na zimę 🙂

Orzeszków mamy cały worek więc zabawa będzie przednia 🙂

Dużo tęsknoty jest tego tygodnia w naszym życiu…dużo myślenia o… marzeń i nadziei na szybkie zobaczenie.Już się nie mogę doczekać jutra 🙂

Moje Kochanie wpadło do mnie w środę na kwadransik…. to było niezwykle radosne.. kochane i w ogóle..skakałam z radości a właściwie wskoczyłam na mojego Skarba z radości wielkiej:)

Trudno sie było rozstać.. po wykładzie w deszczu… przemoknięta szłam na przystanek, aż nagle dostałam zaproszenie nie do odrzucenia… napicia sie herbatki gorącej i ogrzania w gorących ramionach…Usnęłam nie wiem kiedy spokojna, radosna i szczęśliwa.Ah pięknie było:)

Ah Bremen Bremen.

Wakacje były niezwykłe.często wspominamy i chyba niedługo znów zrobimy wieczorek zdjęciowy, żeby wrócić pamięcią do tego wyjątkowego czasu razem.to był zupełnie inny świat… bez chamstwa, pospiechu przepychanek, z szacunkiem do przyrody i innych ludzi… z porządkiem i schludnością… przepysznym jedzeniem i słodkościami. Tak moglibyśmy żyć na co dzień… nie mamy nic przeciwko imprezom po których nie ma stert śmieci na trawnikach, z wejściami i bramkami obstawionymi przez funkcjonariuszy..zupełnie nam nie przeszkadzało siadanie na trawnikach bez psich kup co centymetr.

Jedno jest pewne.na pewno tam wrócimy.mamy jeszcze wiele do zobaczenia i doświadczenia.Jest tam też pewna przesympatyczna staruszka, która bardzo czeka na kolejne odwiedziny a zowie się Babcia- przyjechaliśmy do Babci Mojego Skarba, a wyjechaliśmy od naszej Babci:)

Gorące buziaki dla Mojego Kochania, który jest teraz w drodze do domku.

Pozdrowienia od Nas dla wszystkich czytelników i czytelniczek

Buziaki Milcia:)