Archive for the 'pogoda' Category

Weekend że hej.

Weekend niestety minął. Tak się nam to nie spodobało, że rano nie byliśmy w stanie wstać z łóżka. Krzyś pewnie dopiero teraz dociera do pracy;P na dodatek nie wyspany. Niebo jest dziś dość chmurzaste ale słoneczko sobie nieźle z tym radzi. Wieczory nie są już jednak takie cieplutkie. Szczególnie jesli spedza sie je nad oceanem w krótkich spodenkach i….. skromnej bluzeczce 😛 To jednak daje szansę na ycie mocno przytulana na rozgrzewkę… i tu pojawia sie pytanie… wziąć sweterek czy lepiej o nim zapomnieć ? 😛

Reklamy

Pisania czas…

Jakoś ostatnio zimno i mokro i jakoś tak nie fajnie 😦 Jedni by powiedzieli że to oczywista oczywistość że o tej porze roku tak jest 🙂 Ale ja, my chyb raczej wolimy cieplejsze klimaty 🙂 Niunia grzeje się w domku a ja, ja robię użytek z kurtki i polara . Tak to już jest. Czapka też jest.

Mój skarb postanowił że znajdzie nowe miejsce dla swojej kolekcji zdjęć (i filmów) z rudzielcami, mam nadzieje że uda się jej zrealizować ten pomysł, w końcu czy ten blog jest o wiewiórkach? (żeby niektórzy czytający nie mieli wątpliwości – nie 😛

Jakoś chyba będę dziś pisał 🙂 ale żeby nie wszystko na raz….

Niepogodno

Chyba dało się zauważyć że pogoda jest jakaś taka średnia 🙂 bez ciepłego wdzianka nie ma co się ruszać. Całe szczęście że w autobusach (przynajmniej tych nowych) jest ciepło a stojąc w korkach, których ostatnio jest jakoś więcej 🙂 można się spokojnie ogrzać. Jakoś to chyba wszystko wpływa na nasze samopoczucie, u mnie dodatkowo (teraz) chęć spania a u Niuni ćwiczonka (pozdrowienia dla Pana Marcina) co to ją nieźle wykańczają :), ale to tylko dodatki. w każdym razie już trochę żyjemy byle do piątku i odpocząć 🙂

Pozdrowienia dla wszystkich, a Mojej Niuni to w szczególności, no i dla naszej dawno nie widzianej młodej stomatoloszki też (ciekawe czy nas czyta :P)

Kama:

Wróciłam skonana zupełnie.Z Beatka poszłyśmy a koktajl proteinowy.Wciągałam słomka zawiesisty, tym razem przesadnie słodki i jakiś taki niedobry różowy płyn i końca nie było widać… nio dna właściwie.Było ciepło i miło..tak, że trudno było się zmusić do poruszenia w kierunku wyjścia.

Pozdrowienia dla Mojego Zmęczonego Pracusia Kochanego takie gorące, żeby zimność odeszła hen hen daleko.

Słodkich snów Kochanie Moje….a już niedługo…………….

Już się nie mogę doczekać piątku….oj szampan sie na pewno poleje strumieniami 😉

Spotkaliśmy dziś Monisię i ogromnie jestem z tego powodu uradowana:)Może to telepatia, albo siła wyższa, bo często ostatnio wspominałam nasze czasy licealne, a nie wiedziałam jak sie zabrać do odszukania świeżo upieczonej stomatoloszki…a tu nagle pojawiła się na samym środku ulicy:)