Archive for the 'nocowanie razem' Category

Come back :)

Przepraszam za mój angileski, ale mieszanka angielskiego i holenderskiego w wydaniu ludzi ze wszystkich zakątków świata robi swoje 😛 Czasami nie mogę uwierzyć jak taki mały kraj mieści tylu obcokrajowców, chyba jest ich tu więcej niż w całej Polsce 😛 – i chyba wiem dlaczemu 🙂

Ale koniec smutów – już za kilka dni będę znów w naszym pięknym i rozkwitającym wiosną kraju w związku z czym będziemy urządzać polowania na rude biegacze po parkowe no i nasz Wrocław o nas nie będę pisał bo to banał – będziemy na większości zdjęć.

Pozdrówka z RLD City 🙂

Reklamy

Odliczanie…

Widzę jak świetną i zgraną jesteśmy drużyną…. może dlatego pakowanie walizki to kwestia 40 minut a ustalanie co robimy to kwestia kilu spojrzeń lub kilku słów.

A dreszczyk emocji który czuje gdy ląduję samolot i Moje Kochanie pojawia się w hali przylotów jest nie do opisania.I ten uśmiech na jego twarzy gdy nasz wzrok sie spotyka i pierwszy pocałunek…Wtedy czuje całym sercem raz jeszcze na nowo jak jestem szczęśliwa i jak nam dobrze razem.

Teraz odliczamy dni-dosłownie i w przenośni;)Mamy bardzo ograniczony kontakt skypowy dlatego jest jeszcze trudniej niż zwykle.Mamy jednak swoje sposoby na to żeby ukraść choć chwilkę.

Za tydzień o tej porze będę już na lotnisku…od jutra z górki:)

Święta Wielkanocne osobno fizycznie ale serduszkami razem

Pierwszy śnieg.

Pada śnieg bim bom…
i marzną mi paluszki…

Dziś po raz pierwszy w tym roku spadł śnieg… nio nie licząc tego, że ktoś wczoraj w niebie chciał się porzucać śnieżkami i tak koło czwartej zarzuciło nas gradem ;)czyli podsumowując…. dziś byłam śnieżynką jakich mało.. a Moje Kochanie…po nim wszystko spływa 😉 ma kurteczkę, którą wszelkie opady omijają wielkim łukiem:)

Po południu leniuchowanie…w pełnym zakresie…tak jak wczoraj….

Cudownie:) cudownie:) cudownie:)… jest sobie razem robić nic 🙂

Martwię się tylko o rudawki..Boje się , że nie są jeszcze gotowe na przyjście zimy i że mogą sobie nie poradzić. Trzymamy z anie kciuki i niebawem sprawdzimy jak się u nich sprawy mają.

Krzyś:

Śnieg jest fajny jak jest go dużo i można napaść na swoją Wiewiórkę ze śnieżynką 🙂 Teraz mamy mokre pluchowisko, chociaż może to i dobrze będzie można łatwiej znaleźć coś w parku 🙂

W związku z czym leżenie, oglądanie filmów i czasami przesypianie tych nudnych jest najlepszą rzeczą jaką można robić podczas takiej pogody. Ale to nie jedyny powód by „nic nie robić”. Uśmiech i rozanielenie pięknej kobiety która śni przy moim boku 🙂 „bez cenne” 🙂 za wszystko inne musiałem (no prawie wszystko) zapłacić Visą 🙂

Już nie mogę doczekać się następnego weekendu, bo to bardzo ważny weekend 🙂

Sielsko anielsko…

Cudowny czas razem… Spanie… nicnierobienie, wspólne oglądanie tv i mnóstwo czułego wszystkiego.tak spędziliśmy ostatnie dwa dni. Zwyczajnie prozaicznie i magicznie.Nic nie musieć, za niczym nie gonić, nigdzie sie nie spieszyć.

Dziękuję Kochanie za ten czas. było przecudownie:)

Ja chcieć więcej, więcej, więcej:)

Wieczory

Ten tydzień był bardzo ciężki dla naszego bycia wspólnego – ja jak zwykle na uczelni i w pracy a mój Skarb miał „zblokowane” zajęcia i to jeszcze do późna więc widzieliśmy się bardzo mało prawdopodobnie na dłużej zobaczymy się dopiero jutro po mojej pracy. Jednak udało nam się wykraść jedną noc 🙂 Gdyby nie to to wieczory były by bardzo samotne 😦
Na szczęście mamy jeszcze nasze małe telefoniki i możemy rozmawiać do woli – zestaw słuchawkowy sprawia że rozmowa jest dużo bardziej naturalna i… trzymanie telefonu jest dużo przyjemniejsze 😛 bo telefon w kieszeni jest dużo wygodniejszy 🙂

więc tak sobie jesteśmy i rozmawiamy i tęsknimy 🙂

A chyba już czas wybrać się do parku z aparatem i zapolować na rudzielca 🙂

Dzięki Milci mamy przynętę na rude futrzaki – BARDZO DZIĘKUJEMY

Kama:

O tak już się nie mogę doczekać spacerowania i podglądania rudzielców w trakcie robienia zapasów na zimę 🙂

Orzeszków mamy cały worek więc zabawa będzie przednia 🙂

Dużo tęsknoty jest tego tygodnia w naszym życiu…dużo myślenia o… marzeń i nadziei na szybkie zobaczenie.Już się nie mogę doczekać jutra 🙂

Moje Kochanie wpadło do mnie w środę na kwadransik…. to było niezwykle radosne.. kochane i w ogóle..skakałam z radości a właściwie wskoczyłam na mojego Skarba z radości wielkiej:)

Trudno sie było rozstać.. po wykładzie w deszczu… przemoknięta szłam na przystanek, aż nagle dostałam zaproszenie nie do odrzucenia… napicia sie herbatki gorącej i ogrzania w gorących ramionach…Usnęłam nie wiem kiedy spokojna, radosna i szczęśliwa.Ah pięknie było:)

Czarujący weekend

W sobotę byliśmy w smakowitej pizzerii CASA GRANDE niedaleko pracy Ksysia.Pizza na cienkim cieście… dla naszych wygłodniałych możliwości za cienkim;)jednak bardzo aromatyczna… serka nie oszczędzali:) .Wystrój dość surowy.. brakowało klimatycznej atmosfery…czegoś co wołałoby przyjdź tu jeszcze raz…Stwierdziliśmy, że jak kiedyś będziemy w pobliżu i będziemy mieli ochotę na włoski specjał weźmiemy pizzę na wynos:)

Tego dnia dostałam tez śliczny prezent. Jest zielony, dopasowany, i świetnie do siebie pasujemy :0 czyli ja i moja nowa płaszczyko-kurteczka 🙂 DZIĘKUJĘ KOCHANIE
DZIĘKUJĘ
DZIĘKUJĘ
DZIĘKUJĘ

Kupiliśmy też ciepłą polarkową czapeczkę dla Lusia, żeby nie marzł jak wraca tak późno późno
do domku….

Spacerki spacerki…. i jeszcze raz spacerki 🙂 Spotkaliśmy nasze śliczniaste rude stworzonka.Zakopują wszystkie napotkane smakołyki i chociaż wydaje sie na początku, ze robią to z jakąś niezwykłą logiką.. miejsca są dość przypadkowe….. a później nio cóż podkradają jedzonko sąsiadce.. bo nie pamiętają gdzie schowały swoje zapasy;)

Weekendowanie :)

Weekend był bardzo razem i bardzo bardzo cudownie spędzony.Mamy dużo pięknych zdjęć dzięki którym wspomnienia są zawsze w zasięgu ręki.

Na przeciwko Renomy wybudowano cokół na którym zostanie wzniesiony pomnik Bolesława Chrobrego na koniu.pomnik już stoi za ogrodzeniem gotowy do montażu- jest potężny, więc na pewno będzie kolejną atrakcja turystyczną Wrocławia.

Ja miałam w sobote dzień marudzenia i „wszystko na nie”.Moje Kochanie wie co w takiej sytuacji zrobić(tego nie zdradzę, bo mistrzowskich „taktyk”sie nie zdradza)dlatego wymarudziłam się dość szybko szczególnie, że przed nami był wspólny wieczór i nie tylko…. 🙂