Archive for the 'bycie razem' Category

Narzeczony, narzeczona? Przyszły mąż i przyszła żona :)

Kilka miesięcy a jak wiele się wydarzyło… Jestem teraz szczęśliwą narzeczoną i mam wspaniałego narzeczonego. Portugalia już na zawsze zostanie w naszych sercach. Nadal unoszę się trochę ponad ziemią (jak latająca wiewiórka) najzwyczajniej nie wróciłam jeszcze do rzeczywistości. Było pięknie, romantycznie i bardzo bardzo wzruszająco(ze stanu totalnego szoku wychodziłam godzinę ;)) Nic więcej nie napiszę bo są rzeczy, które chcę by pozostały tylko nasze, a niektórych nie da sie opowiedzieć. Słowa nie oddadzą na pewno tego co wtedy czuliśmy….

Czekamy z niecierpliwością na NASZ WIELKI DZIEŃ i bardzo starannie się do niego przygotowujemy 🙂 Nie jest jednak zupełnie rajsko bo Moje Kochanie jest teraz w Lizbonie. Bardzo to oboje przeżywamy. Są czasem bardzo trudne chwile i towarzyszące im uczucie pustki… W takich chwilach staram się myśleć o tych niezapomnianych momentach, momencikach i momenciciątkach razem i o tych które będą już niedługo też rzecz jasna :). Już dziś w nocy będzie z górki. Zawsze gdy mija połowa mam poczucie że najgorsze za nami a światełko w tunelu bycia razem jaśnieje coraz bardziej. Teraz już tylko 6 dni z małym haczykiem.

Bardzo mi Cie brakuje Mój Kochany Narzeczony.Przytulam Cię kochająco.

Podpisano,

Bardzo szczęśliwa narzeczona 🙂

P.S To oczywiste oczywistości ale fajnie sie o nich pisze 🙂

Coraz bliżej Sł(K)ońca :)

Już jestesmy na ostatniej prostej:) Uśmiech na twarzy już prawie prawie dookoła twarzy, bo widać nie światełko a światło w tunelu do naszego zobaczenia. Ostatni weekend nie razem przed nami. Cieszę sie ogromnie, że jeszcze uda nam się w maju wspólnie nacieszyć wiosną. Odrazu po powrocie Kochania w piątek wyjeżdżamy… Gdzie ??? na zachód od Wrocławia. To będzie czas tylko dla nas myslę też, że piękna  przygoda.  Takie właśnie szalone życie prowadzimy- wszystko na styk, z zaskoczenia. Czasem jesteśmy wrzucani w wir szalonych zdarzeń jak w nurt rwącej rzeki. Myślę że najbardziej niezwykłe jest to, że umiemy się w tym razem odnaleźć i cieszyć sobą 🙂 Moje Kochanie wspaniale mnie wspiera i troszczy się i jest przy chociaż tak daleko daleko oj daleko strasznie mamy do siebie. Jest niesamowicie kochany i bardzo bardzo bardzo mi Go brakuje. Jak wrócisz Skarbie będę już prawie pogromcą dróg 🙂

zaczynam się troszkę niepokoić. Nasze maleńkie Ziarkiełko z tej naszej miłości staje się małym olbrzymem. Jak tak dalej będzie rosło to niedługo obudzimy się w dżungli 😉

Zawsze tam gdzie TY

Aniołku ten dzień chociaż daleko od to jednak cały czas  serduszkowy. Wiem, że będzie wyjątkowo i pięknie, bo jak to MY znajdziemynasz sposób i nawet nie bedziemy go specjalnie szukali 🙂 KOCHAM CIĘ MOJA ŻYCIOWA RADOŚCI Zawsze tam gdzie Ty

Reaktywacja :)

To prawda… Oj działo się działo. Będzie o czym dzieciaczkom kiedyś opowiadać 🙂 U Nas cały czas w biegu i chwilek razem jak zwykle ilość niewystarczająca. Stumilowy krok wykonany. Moje Kochanie ma już mieszkanko a to kolejny krok do… Bardzo na to czekaliśmy. Przybyło tez obowiązków i różnych śmiesznych wydarzeń. Zgłębiamy naszą wiedzę na temat wszelakich domowych niespodziewanek i rzeczy niezbędnych. Lista rzeczy potrzebnych rośnie, a każdy nowy bibelot zagospodarowujący przestrzeń cieszy niezmiernie 😉 Naszym ulubionym miejscem wypraw pod hasłem ” do domku” są Bielany wrocławskie.

„Mamy” piękny widok z okna. Lubie czasami stanąć w pokoju i się rozmarzyć. Nie mogę sie doczekać gdy przywiozę wszystkie wiewiórki i inne skarby. To już całkiem  niedługo 🙂

Obecnie przygotowuję sie do obrony i nadal wydeptuje salę w Gymnasionie. Obiecuję  że nasi Kochani Czytelnicy będą mieli świeżą lekturę naszym życiem pisaną:)

ZOO….wierzaki :)

W sobotę byliśmy w ogrodzie zwierzakologicznym 🙂 Było bajecznie.

Na samym początku poszliśmy napełnić brzuszki. Pizza która zamówiliśmy okazała się jednak niesmaczna( nie sądziłam, że to w ogóle możliwe w przypadku pizzy)opalana szynka z tłuszczykiem miała „trudny smak” a cala reszta też najsmaczniejsza nie była 😛 Ale my tacy ju z jesteśmy, że eksperymentować lubimy(niestety to czasami powoduje, że można się bardzo rozczarować, ale ciekawość bywa silniejsza :P)

Później jak większość zwiedzających udaliśmy się na tak zwane „karmienie lwów morskich i delfinów” zajęliśmy całkiem jak się nam wydawało dobre miejsca i czekaliśmy. W tle rozbrzmiewały dźwięki „Kaczuch” w portugalskiej wersji i innych uwielbianych przez dzieci kawałków. Biorąc pod uwagę, że Portugalia to bardzo prorodzinny kraj i na parę średnio przypada 3 dzieci a często 4, 5 nio to możecie sobie wyobrazić, że dzieci są wszechobecne i wszystko jest bardzo na nie nastawione i dla nich zorganizowane. To była taka moja mała dygresja 😛

Dzieci i rodzice śpiewali i tańczyli. Atmosfera była przyjemna. Występ się zaczął. dwie dziewczyny-bliźniaczki i dwa lwy morskie pokazały co potrafią. Było niesamowicie. Nie sądziłam, że taki zwierzak jest w stanie zapamiętać tyle elementów i stworzyć z tego wspaniała całość. Poza tym widać było, że dziewczyny bardzo kochają swoich podopiecznych i dla nich jest to coś więcej niż praca i show a zwierzaki są z nimi bardzo szczęśliwe.

Na zakończenie każdy „lew” przeszedł się bokami widowni i rozdawał całusy. Niestety nie wiedzieliśmy, że tak będzie, dlatego nam się nie udało. Następnym razem usiądziemy w lepszym miejscu.

Delfinki też były niesamowite:) Dostawały mnóstwo buziaków i pieszczot nio i oczywiście rybki. Na początku każdy płetwalek się zaprezentował a później no cóż to trzeba zobaczyć opowiedzieć się nie da 🙂

Na początku bałam się, że zwierzaczki nie są tam najszczęśliwsze. Okazało się jednak, że mają się świetnie i są bardzo zaopiekowane.

Następnie poszliśmy na wyciąg którym można się przejechać nad całym zoo. Przeżycie było ekstremalne. Malutka kabinka na stojące dwie osoby a pod nami….. kicie na przykład z tych takich większych i bardziej pasiastych niż domowe, lwy w porze siesty (na szczęście), małpki, bawoły, hipcie….

Po przejażdżce zwiedzanie. Odwiedziliśmy gigantyczne żółwie. Wszyscy glaskali je po skorupie, a Moje Kochanie po główce. Jak inni się zorientowali (szczególnie Ci z małymi łapkami) żółw musiał przyjąć dużo czułości 😛

Nakarmiliśmy też żyrafę wyzbieranymi suchymi liściami – nie ma to jak zostać oblizanym szorstkim, długim czarnym języczkiem 😛 Ahaaa wcześniej zrobiliśmy sobie zdjęcie z niezwykle fotogenicznym lwem morskim który dal mi namiętnego buziaka. Niezwykle niezwykłe doświadczenie :P. Osiołek bidulka też musiał swoje przecierpieć. Pokornie znosił nasze pieszczoty.

Bardzo podobało nam się to, ze każde zwierzątko ma swojego opiekuna. bardzo często pokazują jak i gdzie głaskać zwierzątko i co zrobić, żeby nie zrobić mu krzywdy. Klatki i wybiegi bardzo zadbane i czyste. Zwierzaki maja przestrzeń do życia i wyglądają na zaaopiekowane. tygryski nie maja choroby sierocej, a małpki małpie gaje. same decydują o tym co robią czy chcą być na wybiegu cz schronić się w swoim domku.

Niesamowitym przeżyciem było dla mnie stanie za szyba za którą przechadzał się tygrys. Gdy sie pod nią połozył byliśmy twarzą w twarz. Mogliśmy się sobie przyjrzeć dokładnie 😛 Po raz pierwszy tez poczułam jakim uczuciem mogłoby być spotkanie się oko w oko w jego naturalnym środowisku i jak niepozorna bym wtedy była.

Byliśmy też odwiedzic nasze ulubienice- WIEWIÓRECZKI 🙂 Odmiana czarno brązowo ruda. Przywitaly nas cieplutkimi języczkami 🙂 Bardzo wesoła parka – podobna do nas- samiczka z lekkim ADHD i samczyk ciekwaski ale stateczniejszy 😛

Bardzo podobaly mi sie tez plakaty i tablice dla dzieci z rysunkowymi wersjami zwierzątek ich wielkości, rozmaażania zwyczajów…

Udało mi sie i nie byliśmy tam gdzie są terraria z ośmionożnymi….

Wrażeń było mnóstwo i nie sposób ich wszystkich opisać jak mi coś jeszcze wpadnie to dopiszę 🙂 Jedno jest pewne jeszcze tam wrócimy o gto impreza na więcej niz jeden dzień. Kochanie zrobiło wiele pieknych zjęć i filmików które bardziej przybliżą naszą przygodę:)

Niespodziewanka i plażowanie :)

Uwielbiam plażowanie, spacery brzegiem oceanu, poszukiwania muszelek i przyglądanie się jak tubylcy gdy jest przypływ wyszukują w wodzie smakołyków;) Moje ekscytacja bywa wręcz nieznośna. Niestety kilka weekendów było pochmurnych i jak na złość my właśnie wtedy się tam wybieraliśmy dlatego teraz odczuwam dużą potrzebę wygrzania się na słoneczku. Mamy jednak dla siebie tylko soboty i niedziele, bo w ciągu tygodnie Krzyś rzecz jasna pracuje a ja piszę mgr a szkoda by było wszystkie spędzić podobnie dlatego szukamy kolejnych możliwości. Teraz Kochanie Moje dało mi wybór plażowanie lub niespodziewankę. Hmmm plażowanie mniami ale niespodziewanka….. moja ciekawska natura nie pozwolila mi z niej zrezygnować;) Tak więc wybieramy sie do Evory- mieliśmy tam być w ostatnią niedzielę, ale sily wyzsze sprawily że zostalismy w Lizbonie Oj było wyjątkowo….. 🙂 Planujemy też odwiedzić ogród zoologiczny i wybyczyc się na calego 🙂

Tak sobie my…..

Dopóki wszystko w naszym życiu toczy się tak jak planujemy, jesteśmy zdrowi i mamy za co zapłacić rachunki nie zastanawiamy się nad tym jak wile mamy i jak wile możemy stracić. Życie jednak toczy się tak że od czasu do czasu jakieś zdarzenie bardzo nam o tym przypomina. Myślę, że tak być musi inaczej nie bylibyśmy w stanie nikogo i niczego docenić. W naszym niedawno coś takiego się wydarzyło…. Co takiego? to niech zostanie tylko dla nas. Jedno jest pewne Mój Krzyś jest moim najlepszym przyjacielem i partnerem. Cały czas mnie fascynuje i intryguje chociaż podręczniki mówią, że zaochanie i namietnośc juz dawno powinny być za nami. My jesteśmy ponad wszystkimi regułami i prawidłosciami. Założenia i prognozy? Zawsze gdzieś poza. To własnie my. Tak jakoś wyszło. „So What ???” We love it. We love our life in that way. Postaram się teraz bardziej doceniać to co mam i cieszyć się tym w każdej sekundzie…. i nadal jak do tej pory celebrować wszystko to co czyni nas tak szczęśliwymi…


Informacje

Ankieta

Nasze ostatnie zdjęcia

Tweetis