Archiwum dla Maj 2009

Coraz bliżej Sł(K)ońca :)

Już jestesmy na ostatniej prostej:) Uśmiech na twarzy już prawie prawie dookoła twarzy, bo widać nie światełko a światło w tunelu do naszego zobaczenia. Ostatni weekend nie razem przed nami. Cieszę sie ogromnie, że jeszcze uda nam się w maju wspólnie nacieszyć wiosną. Odrazu po powrocie Kochania w piątek wyjeżdżamy… Gdzie ??? na zachód od Wrocławia. To będzie czas tylko dla nas myslę też, że piękna  przygoda.  Takie właśnie szalone życie prowadzimy- wszystko na styk, z zaskoczenia. Czasem jesteśmy wrzucani w wir szalonych zdarzeń jak w nurt rwącej rzeki. Myślę że najbardziej niezwykłe jest to, że umiemy się w tym razem odnaleźć i cieszyć sobą 🙂 Moje Kochanie wspaniale mnie wspiera i troszczy się i jest przy chociaż tak daleko daleko oj daleko strasznie mamy do siebie. Jest niesamowicie kochany i bardzo bardzo bardzo mi Go brakuje. Jak wrócisz Skarbie będę już prawie pogromcą dróg 🙂

zaczynam się troszkę niepokoić. Nasze maleńkie Ziarkiełko z tej naszej miłości staje się małym olbrzymem. Jak tak dalej będzie rosło to niedługo obudzimy się w dżungli 😉

Już za tydzień bedziemy razem!!! :)

Od 22 kwietnia mineło już bardzo dużo (bardzo, bardzo). Jeszcze tydzień i będziemy mogli być razem. Mimo iż bardzo staraliśmy się dawać sobie radę (zwłaszcza nasza bardziej emocjonalna część) wiemy że bycie tak daleko przez tag długo to nic dobrego. Na pocieszenie możemy powiedzieć iż udało nam się dzielnie znieść ten czas i dotrwać do bycia razem.

Niunia  ślicznie zaopiekowała się Ziarkiełkiem, które rośnie jak na drożdżach i ślicznie się rozwija. Zaopiekowała się również mieszkaniem i innymi naszymi sprawami. Jestem z niej strasznie dumny 🙂

Weekendowy wypad do miasta – Belém

W ten weekend niedziele poświęciłem na wypróbowanie nowego sposobu poruszania się po Lizbonie. No może to szumnie brzmi bo oczywiście nie całej głównie po jej zachodniej stronie (głównie dlatego że tam mieszkam). Co w tym takiego wyjątkowego? Ano że przy spełnieniu kilku warunków – jazda autobusami jest za darmo – oczywiście wszystko legalnie 🙂

Żeby sprawdzić moją teorię wybrałem się gdzieś blisko – do Algés i Belém. Wyprawa się udała 🙂 mam kilka nowych zdjęć – zobaczyłem nowe miejsca i przypomniałem sobie stare – no i oczywiście zjadłem ciacha (nie tak dobre jak te Niuni) ale jednak. Ciastka – to Pastéis de nata. Każdy kto był w Lizbonie (lub nawet w Portugalii) o nich słyszał. Nie będę się o nich rozpisywał – ponieważ łatwiej mi je zjadać niż pisać o nich. w między czasie można obejrzeć sobie filmy:

A tu można obejrzeć sobie resztę zdjęć z tej wyprawy. Jak zwykle szczegóły wyprawy w opisach zdjęć.

Torre de Belém

Torre de Belém

Ciekawe linki:

Pierożki

Nio to jak idziemy to na całego! W kwestii jedzonka to dziś lepiłam pierożki. wyszło sztuk 54 czyli całkiem niemała porcja 🙂 Chyba odkrywam w sobie kulinarne powołanie 😉 Na Mojego Miśka będzie czekał pakiet specjalny do schapsania po powrocie  🙂

Zapraszam moje CIACHO na Ciacho :)

Podczas gdy Moje Kochanie Paskalowało w kuchni (Przyznacie że fotki z obiadku Krzysiaczka są widowiskowe….. ?Pascal może czuć się zagrożony a mnie ślinka cieknie na sam widok 🙂 ) ja też kucharzyłam. Pomyślałam że przydałoby się  w razie jakichś negocjacji (chociażby kupna nowej sukienki ;))mieć pyszne ciacho w zanadrzu. Tak więc dziś rozpoczęłam nowy rozdział kulinarny w swoim życiu czyli pieczenie. Z jakim skutkiem? Moja Mamcia zjadła już dwa kawałki i narazie nie zanotowałam skutków ubocznych. Dopiera rano się jednak okaże czy przeżyłyśmy ten eksperyment i czy „brać się” za następne 😉

Obiadek :)

W prawdzie danie zostało zrobione (i zakupione w) Portugalii ale nic więcej go znią nie łączy 🙂 Oto moja fantazja na temat sobotniego obiadku… Danie jest inspirowane kuchnią meksykańską choć pewnie „nawet koło niej nie stało”.  Danie to  fajita z kurczakiem (z kurczaka). Oczywiście nie udało mi się go podać z grilla, więc pozwoliłem sobie na kilka innych improwizacji 🙂 Jakich? a to już pozostanie moją tajemnicą 🙂

Wygląda tak jak na zdjęciu poniżej, opisy pod zdjęciami w albumie.

Fajita z kurczakiem

Fajita z kurczakiem

Wystarczyły mi trzy na obiad – więcej nie dałem rady… takie sycące były. Ale zostało mi jescze trochę na kolacje 🙂

Zawsze tam gdzie TY

Aniołku ten dzień chociaż daleko od to jednak cały czas  serduszkowy. Wiem, że będzie wyjątkowo i pięknie, bo jak to MY znajdziemynasz sposób i nawet nie bedziemy go specjalnie szukali 🙂 KOCHAM CIĘ MOJA ŻYCIOWA RADOŚCI Zawsze tam gdzie Ty


Informacje

Ankieta

Nasze ostatnie zdjęcia

Tweetis