Ah to szalone życie…

Leżę w łóżeczku.. Kaszel mnie męczy i tak sobie już jakiś czas radośnie choruję… Przebywanie z kilkorgiem dzieci na metr kwadratowy jest prawdziwym infekcyjnym wyzwaniem. Jak widać należycie się go podjęłam łapiąc  wszystko co tylko możliwe w jednym przedziale czasu 😛 Ale to nic… mam nadzieję że najgorsze za mną i że mój osobisty Pielęgniarz dzielnie zniesie wszystkie apsiki i Święta będą zdrowe i szalone(radosne niestety w tym roku  nie będą) jest bardzo Kochany i od piątku wspaniale się o mnie troszczy. Od piątku bo właśnie w piątek przyleciał z Lisboa i jesteśmy RAZEM 🙂

Święta w tym roku będą bardzo nostalgiczne i smutne…. Dziadziuś powoli odchodzi… Jest bardzo silny bo to już 53 dzień Jego walki . Siłuje się z życiem na pięści i tak jak zawsze będzie walczył do końca. Trudno być widzem… trudno to przyjąć… pogodzić się… Przez ten czas tyle jest we mnie emocji… refleksji nad życiem miłością… wartościami….Bogiem Wiem że mamy jakąś magiczna nić…. sny…Nie wiem dlaczego i co tak do końca to oznacza ale czuję i wierzę, ze to nie przypadek, że to ma jakiś swój sens, który będę może odkrywała przez całe życie.

Moje Kochanie dodaje mi sil i wspiera mocno, Jest bardzo przy mnie i moich bliskich to sprawia, że umiem dostrzegać to co przysłonięte smutkiem…

Reklamy

Zdjęcia Fatima i Porto

Dziś umieścilem kilka zdjęć z naszej wyprawy do Fatimy i Porto podczas wspólnego pobytu w Portugalii. To nie wszystkie zdjęcia ale uważam że te są dosyć interesujące i na tyle nadające się do pokazania że warto to zrobić.

Zdjęcia jak zwykle po prawej stronie 🙂 Albo przez ten link: http://www.flickr.com/photos/krzysiekdrozd/

A już niedługo może doczekamy się relacji z tej wyprawy made by Kamilka. No to kto ją do tego zdopinguje.

Czerwień flamenco… Mój goracy mężczyzna ot co :)

Raniuteńko… spodziewam się przesyłki… książek w rzeczy samej a tu.. dzwonek do drzwi…. otwieram a za nimi gorący bukiet pięknych róż… nogi się pode mną ugięły… a na skype Moje Kochanie z szelmowskim uśmiechem szczęśliwego zwycięscy 🙂 I przeżyliśmy tą chwile razem. Teraz unoszę się nad ziemią i sobie nuce i nuce… Piękne..zaskakujące.. romantyczne.. Mam najwspanialsiejszego mężczyznę na świecie. Hmm i już bardzo niedługo bo za 2 dni i niecałe 8 godzin będziemy RAZEM RAZEM RAZEM Czekam rozmarzona wytękniona i……..oj SZALONA

Narzeczony, narzeczona? Przyszły mąż i przyszła żona :)

Kilka miesięcy a jak wiele się wydarzyło… Jestem teraz szczęśliwą narzeczoną i mam wspaniałego narzeczonego. Portugalia już na zawsze zostanie w naszych sercach. Nadal unoszę się trochę ponad ziemią (jak latająca wiewiórka) najzwyczajniej nie wróciłam jeszcze do rzeczywistości. Było pięknie, romantycznie i bardzo bardzo wzruszająco(ze stanu totalnego szoku wychodziłam godzinę ;)) Nic więcej nie napiszę bo są rzeczy, które chcę by pozostały tylko nasze, a niektórych nie da sie opowiedzieć. Słowa nie oddadzą na pewno tego co wtedy czuliśmy….

Czekamy z niecierpliwością na NASZ WIELKI DZIEŃ i bardzo starannie się do niego przygotowujemy 🙂 Nie jest jednak zupełnie rajsko bo Moje Kochanie jest teraz w Lizbonie. Bardzo to oboje przeżywamy. Są czasem bardzo trudne chwile i towarzyszące im uczucie pustki… W takich chwilach staram się myśleć o tych niezapomnianych momentach, momencikach i momenciciątkach razem i o tych które będą już niedługo też rzecz jasna :). Już dziś w nocy będzie z górki. Zawsze gdy mija połowa mam poczucie że najgorsze za nami a światełko w tunelu bycia razem jaśnieje coraz bardziej. Teraz już tylko 6 dni z małym haczykiem.

Bardzo mi Cie brakuje Mój Kochany Narzeczony.Przytulam Cię kochająco.

Podpisano,

Bardzo szczęśliwa narzeczona 🙂

P.S To oczywiste oczywistości ale fajnie sie o nich pisze 🙂

He he – nie ma co robić :P

No i znów jesteśmy byliśmy w PL/PT. Co jakiś czas pojawiają się zdjęcia z nami i o nas.

Pewnie ci co mają wiedzieć to wiedzą co się dzieje, więc powiem tylko że zostało już tylko 297/296 dni – zależy  kto do czego odlicza 😛

Proponuje napisać kilka komentarzy by zmotywować Kamilkę do napisania jakiś postów. Ma o czym pisać tylko potrzebuje trochę motywacji 😛

Co u nas?

Niunia właśnie wybiera się na plaże a ja jestem w pracy. Jutro weekend pewnie ruszymy gdzieś w kraj zobaczyć coś nowego.

Mamy też kilka nowych zdjęć, ale ostatnio nie ma czasu posiedzieć i wrzucić ich na flickra, może dziś wieczorem, zobaczymy.

Z innych spraw doświadczamy życia w portugalskich realiach, dużo rzeczy nam się podoba równie dużo jest innych niż w polsze i czasami trudno jest się odnaleźć, ale dajemy sobie rade.

O pisaniu bloga…

Ostatnio zauważyłem ciekawą sprawę. Można wyróżnić trzy stany w których się znajdujemy w kontekście pisania bloga.

Pierwszy jest taki – jesteśmy razem w Polsce. Tak jak ostatnio, no cóż ciężko było coś napisać. Zwykle w PL spędzamy (spędzam) dość mało czasu i na siedzenie przed kompem i pisanie mamy strasznie mało czasu więc najczęściej odkładamy to 🙂

Drugi jest taki – jedno z nas jest w Polsce drugie nie. W tedy pół dnia spędzamy w pracy (innych rzeczach) drugą na Skype 😛 więc na pisanie już nie ma czasu – no chyba że jedno chce coś pokazać drugiemu to wtedy coś się pokarze.

Trzeci jest taki – jesteśmy razem gdzieś poza PL i mamy kompa. (Wariant bez kompa nie ma zupełnie w tym kontekście sensu). Wtedy najczęściej udaje nam się znaleźć chwile na napisanie czegoś i/lub wrzucenie kilku zdjęć. 🙂

Na szczęście trzecia sytuacja niedługo nastąpi więc można się spodziewać większej ilości wpisów, zwłaszcza że to będzie nowe miejsce i nowa sytuacja – więc na pewno będzie o czym gryzmolić 🙂 A ja osobiście cieszę się z tego najbardziej na świecie bo samotne bycie daleko jest do bani i nawet najlepszy video Skype tego nie zastąpi. Więc Skarbie mój czekam na Ciebie z otwartymi ramionami.


Informacje

Ankieta

Nasze ostatnie zdjęcia

Tweetis