Zdjęcia Fatima i Porto

Dziś umieścilem kilka zdjęć z naszej wyprawy do Fatimy i Porto podczas wspólnego pobytu w Portugalii. To nie wszystkie zdjęcia ale uważam że te są dosyć interesujące i na tyle nadające się do pokazania że warto to zrobić.

Zdjęcia jak zwykle po prawej stronie :) Albo przez ten link: http://www.flickr.com/photos/krzysiekdrozd/

A już niedługo może doczekamy się relacji z tej wyprawy made by Kamilka. No to kto ją do tego zdopinguje.

Czerwień flamenco… Mój goracy mężczyzna ot co :)

Raniuteńko… spodziewam się przesyłki… książek w rzeczy samej a tu.. dzwonek do drzwi…. otwieram a za nimi gorący bukiet pięknych róż… nogi się pode mną ugięły… a na skype Moje Kochanie z szelmowskim uśmiechem szczęśliwego zwycięscy :) I przeżyliśmy tą chwile razem. Teraz unoszę się nad ziemią i sobie nuce i nuce… Piękne..zaskakujące.. romantyczne.. Mam najwspanialsiejszego mężczyznę na świecie. Hmm i już bardzo niedługo bo za 2 dni i niecałe 8 godzin będziemy RAZEM RAZEM RAZEM Czekam rozmarzona wytękniona i……..oj SZALONA

Narzeczony, narzeczona? Przyszły mąż i przyszła żona :)

Kilka miesięcy a jak wiele się wydarzyło… Jestem teraz szczęśliwą narzeczoną i mam wspaniałego narzeczonego. Portugalia już na zawsze zostanie w naszych sercach. Nadal unoszę się trochę ponad ziemią (jak latająca wiewiórka) najzwyczajniej nie wróciłam jeszcze do rzeczywistości. Było pięknie, romantycznie i bardzo bardzo wzruszająco(ze stanu totalnego szoku wychodziłam godzinę ;) ) Nic więcej nie napiszę bo są rzeczy, które chcę by pozostały tylko nasze, a niektórych nie da sie opowiedzieć. Słowa nie oddadzą na pewno tego co wtedy czuliśmy….

Czekamy z niecierpliwością na NASZ WIELKI DZIEŃ i bardzo starannie się do niego przygotowujemy :) Nie jest jednak zupełnie rajsko bo Moje Kochanie jest teraz w Lizbonie. Bardzo to oboje przeżywamy. Są czasem bardzo trudne chwile i towarzyszące im uczucie pustki… W takich chwilach staram się myśleć o tych niezapomnianych momentach, momencikach i momenciciątkach razem i o tych które będą już niedługo też rzecz jasna :) . Już dziś w nocy będzie z górki. Zawsze gdy mija połowa mam poczucie że najgorsze za nami a światełko w tunelu bycia razem jaśnieje coraz bardziej. Teraz już tylko 6 dni z małym haczykiem.

Bardzo mi Cie brakuje Mój Kochany Narzeczony.Przytulam Cię kochająco.

Podpisano,

Bardzo szczęśliwa narzeczona :)

P.S To oczywiste oczywistości ale fajnie sie o nich pisze :)

He he – nie ma co robić :P

No i znów jesteśmy byliśmy w PL/PT. Co jakiś czas pojawiają się zdjęcia z nami i o nas.

Pewnie ci co mają wiedzieć to wiedzą co się dzieje, więc powiem tylko że zostało już tylko 297/296 dni – zależy  kto do czego odlicza :P

Proponuje napisać kilka komentarzy by zmotywować Kamilkę do napisania jakiś postów. Ma o czym pisać tylko potrzebuje trochę motywacji :P

Co u nas?

Niunia właśnie wybiera się na plaże a ja jestem w pracy. Jutro weekend pewnie ruszymy gdzieś w kraj zobaczyć coś nowego.

Mamy też kilka nowych zdjęć, ale ostatnio nie ma czasu posiedzieć i wrzucić ich na flickra, może dziś wieczorem, zobaczymy.

Z innych spraw doświadczamy życia w portugalskich realiach, dużo rzeczy nam się podoba równie dużo jest innych niż w polsze i czasami trudno jest się odnaleźć, ale dajemy sobie rade.

O pisaniu bloga…

Ostatnio zauważyłem ciekawą sprawę. Można wyróżnić trzy stany w których się znajdujemy w kontekście pisania bloga.

Pierwszy jest taki – jesteśmy razem w Polsce. Tak jak ostatnio, no cóż ciężko było coś napisać. Zwykle w PL spędzamy (spędzam) dość mało czasu i na siedzenie przed kompem i pisanie mamy strasznie mało czasu więc najczęściej odkładamy to :)

Drugi jest taki – jedno z nas jest w Polsce drugie nie. W tedy pół dnia spędzamy w pracy (innych rzeczach) drugą na Skype :P więc na pisanie już nie ma czasu – no chyba że jedno chce coś pokazać drugiemu to wtedy coś się pokarze.

Trzeci jest taki – jesteśmy razem gdzieś poza PL i mamy kompa. (Wariant bez kompa nie ma zupełnie w tym kontekście sensu). Wtedy najczęściej udaje nam się znaleźć chwile na napisanie czegoś i/lub wrzucenie kilku zdjęć. :)

Na szczęście trzecia sytuacja niedługo nastąpi więc można się spodziewać większej ilości wpisów, zwłaszcza że to będzie nowe miejsce i nowa sytuacja – więc na pewno będzie o czym gryzmolić :) A ja osobiście cieszę się z tego najbardziej na świecie bo samotne bycie daleko jest do bani i nawet najlepszy video Skype tego nie zastąpi. Więc Skarbie mój czekam na Ciebie z otwartymi ramionami.

9500 – :)

Jak się nie pomyliłem to dziś mam 9500 dni :) Lat niestety jest dużo mniej więc nie warto o tym wspominać :P

Tęskniące pozdrowienia dla Niuni, bardzo czekam na Ciebie :*

Jesteśmy w PL

Jak pewnie łatwo się domyślić – jeśli na blogu nic się nie dzieje i nie ma nowych zdjęć to znaczy że jesteśmy razem (najczęściej w PL) i jakoś ciężko nam siedzieć przed komputerem i zajmować się takimi rzeczami :p Więc bardzo wszustkich przepraszamy za taki stan rzeczy. Ziarkiełko jest codziennie fotografowane i już niedługo pojawią się nowe zdjęcia.  Nasze również.

Coraz bliżej Sł(K)ońca :)

Już jestesmy na ostatniej prostej:) Uśmiech na twarzy już prawie prawie dookoła twarzy, bo widać nie światełko a światło w tunelu do naszego zobaczenia. Ostatni weekend nie razem przed nami. Cieszę sie ogromnie, że jeszcze uda nam się w maju wspólnie nacieszyć wiosną. Odrazu po powrocie Kochania w piątek wyjeżdżamy… Gdzie ??? na zachód od Wrocławia. To będzie czas tylko dla nas myslę też, że piękna  przygoda.  Takie właśnie szalone życie prowadzimy- wszystko na styk, z zaskoczenia. Czasem jesteśmy wrzucani w wir szalonych zdarzeń jak w nurt rwącej rzeki. Myślę że najbardziej niezwykłe jest to, że umiemy się w tym razem odnaleźć i cieszyć sobą :) Moje Kochanie wspaniale mnie wspiera i troszczy się i jest przy chociaż tak daleko daleko oj daleko strasznie mamy do siebie. Jest niesamowicie kochany i bardzo bardzo bardzo mi Go brakuje. Jak wrócisz Skarbie będę już prawie pogromcą dróg :)

zaczynam się troszkę niepokoić. Nasze maleńkie Ziarkiełko z tej naszej miłości staje się małym olbrzymem. Jak tak dalej będzie rosło to niedługo obudzimy się w dżungli ;)

Już za tydzień bedziemy razem!!! :)

Od 22 kwietnia mineło już bardzo dużo (bardzo, bardzo). Jeszcze tydzień i będziemy mogli być razem. Mimo iż bardzo staraliśmy się dawać sobie radę (zwłaszcza nasza bardziej emocjonalna część) wiemy że bycie tak daleko przez tag długo to nic dobrego. Na pocieszenie możemy powiedzieć iż udało nam się dzielnie znieść ten czas i dotrwać do bycia razem.

Niunia  ślicznie zaopiekowała się Ziarkiełkiem, które rośnie jak na drożdżach i ślicznie się rozwija. Zaopiekowała się również mieszkaniem i innymi naszymi sprawami. Jestem z niej strasznie dumny :)

Weekendowy wypad do miasta – Belém

W ten weekend niedziele poświęciłem na wypróbowanie nowego sposobu poruszania się po Lizbonie. No może to szumnie brzmi bo oczywiście nie całej głównie po jej zachodniej stronie (głównie dlatego że tam mieszkam). Co w tym takiego wyjątkowego? Ano że przy spełnieniu kilku warunków – jazda autobusami jest za darmo – oczywiście wszystko legalnie :)

Żeby sprawdzić moją teorię wybrałem się gdzieś blisko – do Algés i Belém. Wyprawa się udała :) mam kilka nowych zdjęć – zobaczyłem nowe miejsca i przypomniałem sobie stare – no i oczywiście zjadłem ciacha (nie tak dobre jak te Niuni) ale jednak. Ciastka – to Pastéis de nata. Każdy kto był w Lizbonie (lub nawet w Portugalii) o nich słyszał. Nie będę się o nich rozpisywał – ponieważ łatwiej mi je zjadać niż pisać o nich. w między czasie można obejrzeć sobie filmy:

A tu można obejrzeć sobie resztę zdjęć z tej wyprawy. Jak zwykle szczegóły wyprawy w opisach zdjęć.

Torre de Belém

Torre de Belém

Ciekawe linki:

Pierożki

Nio to jak idziemy to na całego! W kwestii jedzonka to dziś lepiłam pierożki. wyszło sztuk 54 czyli całkiem niemała porcja :) Chyba odkrywam w sobie kulinarne powołanie ;) Na Mojego Miśka będzie czekał pakiet specjalny do schapsania po powrocie  :)

Zapraszam moje CIACHO na Ciacho :)

Podczas gdy Moje Kochanie Paskalowało w kuchni (Przyznacie że fotki z obiadku Krzysiaczka są widowiskowe….. ?Pascal może czuć się zagrożony a mnie ślinka cieknie na sam widok :) ) ja też kucharzyłam. Pomyślałam że przydałoby się  w razie jakichś negocjacji (chociażby kupna nowej sukienki ;) )mieć pyszne ciacho w zanadrzu. Tak więc dziś rozpoczęłam nowy rozdział kulinarny w swoim życiu czyli pieczenie. Z jakim skutkiem? Moja Mamcia zjadła już dwa kawałki i narazie nie zanotowałam skutków ubocznych. Dopiera rano się jednak okaże czy przeżyłyśmy ten eksperyment i czy “brać się” za następne ;)

Obiadek :)

W prawdzie danie zostało zrobione (i zakupione w) Portugalii ale nic więcej go znią nie łączy :) Oto moja fantazja na temat sobotniego obiadku… Danie jest inspirowane kuchnią meksykańską choć pewnie “nawet koło niej nie stało”.  Danie to  fajita z kurczakiem (z kurczaka). Oczywiście nie udało mi się go podać z grilla, więc pozwoliłem sobie na kilka innych improwizacji :) Jakich? a to już pozostanie moją tajemnicą :)

Wygląda tak jak na zdjęciu poniżej, opisy pod zdjęciami w albumie.

Fajita z kurczakiem

Fajita z kurczakiem

Wystarczyły mi trzy na obiad – więcej nie dałem rady… takie sycące były. Ale zostało mi jescze trochę na kolacje :)

Zawsze tam gdzie TY

Aniołku ten dzień chociaż daleko od to jednak cały czas  serduszkowy. Wiem, że będzie wyjątkowo i pięknie, bo jak to MY znajdziemynasz sposób i nawet nie bedziemy go specjalnie szukali :) KOCHAM CIĘ MOJA ŻYCIOWA RADOŚCI Zawsze tam gdzie Ty

Road kill toys

Grind (Rabbit) Plush ToySplodge (Hedgehog) Plush ToyTwitch (Raccoon) Plush ToyZnalazłam ostatnio bardzo ciekawą rzecz. Fani Dr House wymyślili bardzo oryginalne zabawki. Ciekawe czy klupilibyście takiego pluszaka swojemu maluszkowi… ??

Krzyś:

Niunia zawsze wolała miesie od lalków – i widać że nasze dzieciaczki będą miały śliczniutkie miesiaczki :)

Następna strona »


Informacje

Nasze ostatnie zdjęcia

P1080116

P1080100

P1080091

P1080055

P1080041

P1080039

More Photos
Watch videos at Vodpod and other videos from this collection.

Tweetis